Blog

Deweloper oddaje nam klucze do mieszkania, czyli „przezorny, zawsze ubezpieczony”

 

W internetowych poradnikach mieszkaniowych i budowlanych kipi jak w przelanym garze od informacji związanych z kredytami hipotecznymi, programami dopłat (patrz Mieszkanie Dla Młodych), trendami rynku pierwotnego i wtórnego… a co jeśli mamy to wszystko za sobą? Chcemy już tylko dowiedzieć się jak powinien wyglądać odbiór mieszkania. Na co zwracać uwagę? I jak zachować się w sytuacji, gdy odbiór nie przebiega tak jak powinien?
Dobrze trafiliście, bo dziś właśnie o tym słów kilka na naszym blogu. Przyjęcie przezornej perspektywy w bieżącym artykule nie wynika z braku zaufania, tylko z własnego komfortu, bo w życiu bywa przecież różnie…

Insurance claim expert at workKiedy wchodzimy do naszego nowego mieszkania to poza rozglądaniem się i lekką nutką ekscytacji musimy załatwić kilka ważnych spraw, najlepiej nie samemu. W tym wypadku, by rzecz skonkretyzować, warto przyjąć, że jesteśmy „statystycznym nabywcą”. Za danymi dostępnymi w sieci (a jakże!) jesteśmy mieszkańcami większego miasta, którzy wydają na mieszkanie średnio pomiędzy 200, a 250 tysięcy złotych. Przyjmijmy, że kupujemy mieszkanie we Wrocławiu wydając między 5000, a 6000 złotych za metr kwadratowy. Czas odwiedzić nasz własny kąt, w tym wypadku to czterdzieści metrów kwadratowych. Nie pukając do naszych już prawie własnych drzwi wchodzimy pewnym krokiem, wraz Deweloperem, który nadal posiada klucze.

Raz na jakiś czas słyszymy o procesach sądowych gdzie jedną stroną jest deweloper, drugą np. wspólnota mieszkaniowa. To też, (choć jest to ułamek marginalny) warto chuchać na zimne. Dobrze pierwszą wizytę odbyć w towarzystwie inspektora – specjalisty. Jaki jest tego koszt? Około 300 złotych. Możemy znaleźć specjalistę i za 150 zł, ale tak czy inaczej wydatek podobnego rzędu nie jest wielką dopłatą do ceny nieruchomości, a może okazać się poważnym ubezpieczeniem i co istotne – zapewnieniem spokoju, czy mówiąc wprost – wolniejszego przyrostu siwych włosów.

Jeśli jesteśmy asertywni i opanowani (nawet w tak długo wyczekiwanej chwili), to możemy poradzić sobie sami. Zamiast uśmiechać się i przyjmować drobne odchylenia od normy z tolerancją – bądźmy skrupulatni. Nie możemy pozwolić sobie na podpisanie odbioru nie będąc pewni niemal wszystkiego. Na co zwracać uwagę, jeśli odbieramy mieszkanie bez pomocy inspektora? Pierwsze, co może rzucić się w oczy, to inny podział pomieszczeń niż ten otrzymany wcześniej na rzucie informującym nas o rozkładzie mieszkania. Zdarza się to rzadko i nie trzeba być specjalistą by zauważyć inaczej postawioną ściankę działową i w związku z tym nie podpisać protokołu odbioru… Częstsze, by nie napisać nagminne przypadki są już mniej widoczne, a czasem nawet zrozumiałe – również z naszej perspektywy. Bo gdy podpisujemy umowę często natrafiamy na zapis dotyczący nieprzewidywalnych czynników wpływających na odchylenia (rzędu 2-4%) zakładanej powierzchni. Mieszkanie nie będzie wiele mniejsze, ale drobne różnice względem projektu to rzecz normalna – podkreślamy – drobne.

Znacznie niezgodny z założeniami metraż, jak wspomnieliśmy, to nieczęsty przypadek. Po wejściu przyjrzyjmy się lepiej narożnikom nowego M. Czy nie falują nam w oczach, nie potykamy się o garby? Wyjrzyjmy przez okno. Sielankowego widoku nie przysłaniają nam rysy na szybach? Obdrapane ramy okienne, głęboko odbite rogi, krzywo zamontowane grzejniki, dylatacje do poprawki… bądźmy czujni, pośpiech może być naszym największym wrogiem.

Przed złożeniem podpisu wpiszmy wszystkie zauważone usterki do protokołu, to jest podstawą do usunięcia ich na koszt generalnego wykonawcy. Oczywiście, jeśli nie czujemy się pewnie – wcale nie podpisujmy protokołu, umówmy się na odbiór mieszkania dopiero po usunięciu wykrytych „niespodzianek”.

Głupio byłoby pożegnać przedstawiciela firmy deweloperskiej, już po podpisaniu protokołu przekazania kluczy i nagle zorientować się, że mamy problemy z domknięciem drzwi wejściowych prawda? Przezorny, zawsze ubezpieczony. 

Zostaw Komentarz